Chow-chow angielski gentleman z Państwa Środka

TIAN SHEE VIANOR BLUE, wł. Tomasz Mularz, fot. Andrzej Pasieka

Tekst: Gabriela Łakomik-Kaszuba, międzynarodowy sędzia kynologiczny
Fot.: z archiwum Autorki

Mityczny strażnik buddyjskich świątyń, pierwotny, wytrwały pies myśliwski, charyzmatyczny towarzysz jednego pana, z jedynym w psim świecie kolorem języka. Pies piękny i dumny, który nikogo z nań patrzących nie pozostawia obojętnym
– kto to taki? Odpowiedź może być tylko jedna
– to chow-chow.

Pochodzenie przodków dzisiejszych chow-chow, choć owiane mgiełką tajemnicy, możemy spróbować rozszyfrować, obserwując nasze psy na co dzień. Ich posiadacze (choć czy można w ogóle mówić o „posiadaniu” tego czworonożnego indywidualisty?) wiedzą, że mają one bardzo czytelną i wyrazistą mowę ciała, są ciche, nie działają pospiesznie, nie wykonują ślepo poleceń, prawie niczego się nie boją, jeśli uznają człowieka za przewodnika, to są mu dozgonnie oddane. Czyż nie świadczy to o pochodzeniu w prostej linii od wilka? Potwierdziły to badania psiego genomu, według których nasi bohaterowie należą do najstarszych psich typów, z których powstały późniejsze rasy.

KAREN Nan Czang, wł. G. Łakomik-Kaszuba, fot. Dariusz Wolniak

Dzisiejszy wzorzec rasy mówi, że chow-chow wywodzi się z Chin, jednak na obecny typ rasy wpłynęły różne ludy zamieszkujące kilka azjatyckich krajów – Chin, Mongolii, Rosji i Japonii. Na przestrzeni kilku tysięcy lat ich historie, kultury, religie i terytoria przenikały się wzajemnie. Miało to wpływ na mieszkańców, ich tryb życia, hodowane i wykorzystywane do pracy zwierzęta. Bardzo surowe warunki klimatyczne, rozległość terytorialna, ograniczona dostępność pożywienia i duże różnice temperatur (od +30 do –30° C), ukształtowały zwierzęta wytrwałe, odporne, doskonale zabezpieczone pod względem termicznym i niewylewne.
Przeszłość musiały mieć wspaniałą, skoro już 200–150 lat p.n.e. tworzono ich podobizny – gliniane statuetki, które obecnie zdobią muzea Londynu, Oxfordu i Berlina. Wzmianki o tych niezwykłych psach odnajdujemy też w chińskich legendach.


Figurka gliniana z okresu panowania dynastii Han (150 lat p.n.e.) z książki „Der Chow-Chow” Ericha i Giseli Büchner, 1974 r.

Angielski patronat
Angielscy podróżnicy odwiedzający Chiny, Tybet, Mongolię i przyległe do nich tereny poznawali tamtejszą faunę i florę. Z ich dzienników, a wcześniej z opowieści Marco Polo, dowiadujemy się o lokalnych typach psów do polowania, stróżowania i spotykanych w osadach tubylców. To właśnie wenecki kupiec i podróżnik Marko Polo wraz z ojcem i stryjem jako jedni z pierwszych ludzi Zachodu, dotarli do Państwa Środka. W dziele „Opisanie świata”, które zostało spisane z jego opowieści podróżniczych do Chin w XIII wieku, wspomina „psy wielkie jak osły”. Mowa o tamtejszych mastifach tybetańskich, których wielkość była jednak nieco wyolbrzymiona. Marco Polo miał na myśli osły z Tybetu, a w tym rejonie zwierzęta te nie są zbyt rosłe. Budzi to do dzisiaj mylne wyobrażenie o prawidłowym typie i wielkości tych pięknych i majestatycznych psów, które aby zachować sprawność i przetrwać w trudnym klimacie, nie mogą być nadmiernie duże i ciężkie.
A dlaczego o nich tutaj wspominam? Podobnie jak w przypadku psów chow-chow, mastify tybetańskie były chętnie przywożone przez angielskich lordów na Wyspy Brytyjskie i darowane jako wyjątkowe prezenty m.in. królowej Wiktorii. Część z nich trafiła do ogrodów zoologicznych Londynu, Paryża czy Berlina, w których nasi bohaterowie występowali pod nazwą „dzikie psy z Chin”. Niewielu z dzisiejszych hodowców wie, że pierwsze ze sprowadzonych osobników to były psy odmiany krótkowłosej.

Księżniczka Aleksandra ze swoim niebieskim chow-chow, Sandringham, 1896 r., fot. Thomas Fall

Nazwa nie wzięła się z niczego, psy miały bowiem bardzo twarde charaktery. Wyglądały też zgoła inaczej niż dzisiejsi przedstawiciele rasy. Chowy przypominały średniej wielkości szpice, najbardziej chyba zbliżone do współczesnych eurasierów. Kształtowanie późniejszego wystawowego typu zawdzięczamy właśnie Anglikom, którzy jako utalentowani hodowcy wielu ras znacząco spopularyzowali chow-chow już pod koniec XIX wieku. Pogrubiono kościec (tu sugeruję dolewkę kropli krwi mastifów tybetańskich), zadbano o nieco dłuższą i bardziej bogatą szatę w pięciu jednolitych kolorach, wyeliminowano występujące u niektórych psów ślady podpalania i co niebagatelne – znacznie złagodzono ich charaktery.
Dziś Wielka Brytania ma oficjalny patronat nad rasą, choć jest ona uznana za chińską. Na największej w Wielkiej Brytanii Wystawie Cruft’s w 1936 r. tytuł Best in Show przypadł w udziale Championowi Choonam HUNG KWONG Mrs Violet Mannooch.

BIS Cruft’s 1936 Ch. Choonam HUNG KWONG

Czytnik mikroczipów
PetScan RF-CNT102 marki CBDZOE

Z uwagi na bogatą szatę, jaką posiada chow-chow, wybór czytnika przeznaczonego do identyfikacji tej rasy na podstawie wszczepionych mikroczipów powinien być dobrze przemyślany. Czytnik CNT102 jest urządzeniem przeznaczonym do szybkiego i skutecznego odczytu transponderów implantowanych nawet u zwierząt dużych, toteż doskonale sprawdzi się w przypadku chow-chow! Estetyczny, zasilany z baterii lub akumulatorków typu AA, wyposażony w wewnętrzne menu oraz posiadający niezwykle szeroki zakres funkcjonalności czytnik typu CNT102 z pewnością stanowić będzie idealne wyposażenie każdego hodowcy czy lekarza weterynarii!
www.cbdzoe.pl

Początki rasy w Polsce
Pierwszym opisem rasy w języku polskim, który udało mi się odnaleźć, jest fragment z artykułu guru kynologii epoki fin de siècle – Augusta Sztolcmana pt. „Psy ostrouche azjatyckie”, zamieszczony w „Łowcu Polskim” w pierwszych latach XX w. Sztolcman nazywa chowy – chińską rasą szu-szu. Ciekawe jest, że do dziś tak właśnie wymawiają tę nazwę Francuzi. Sztolcman podkreśla, że jest to rasa luksusowa, o buńczucznym wyglądzie, fantazyjnie noszonym na grzbiecie ogonie oraz czarnosinym języku i podniebieniu. Wspomina też, że w Londynie powstał klub miłośników tej rasy i został opracowany wzorzec cech typowych.
W prasie kynologicznej międzywojnia ukazały się również dwa artykuły Stanisława Wleklińskiego, częściowo tłumaczone z literatury anglojęzycznej, omawiały pielęgnację szaty i pokrój chow-chow.
Na ślad pierwszego chowa z krwi i kości natrafiamy w roku 1924. Był on zgłoszony na pokaz psów rasowych w Toruniu. W roku 1925 tygodnik „Świat” opublikował fotorelację z Wystawy Psów Rasowych na warszawskiej Bagateli, a na jednym ze zdjęć widnieje KITA, faworyt Haliny Szmolcówny – artystki scen warszawskich i Grzegorza Fitelberga – kompozytora i dyrygenta orkiestry Teatru Wielkiego oraz Filharmonii Warszawskiej.
W Krakowie w 1931 r. mieszkał i tworzył artysta malarz Zygmunt Waliszewski. Przybył do Polski z Paryża w towarzystwie psa CZAO, którego otrzymał w prezencie od portretowanej tam damy. Kolejnym znanym z imienia chowem był niebieski BILL, prezentowany na wystawie w Warszawie w 1932 r., a należał do Maksymiliana Apfelbauma, znanego warszawskiego kuśnierza.
Również Jan Zamoyski (ostatni ordynat), odbywając w latach międzywojnia podróż poślubną, przywiózł z Paryża parę chow-chow. Niestety, suczka padła na nosówkę, ale pies dożył aż 18 lat, odgrywając rolę doskonałego stróża domu Róży i Jana Zamoyskich, którzy byli miłośnikami psów rasowych, a Róża wraz z matką, Wandą Czetwertyńską, hodowały jako pierwsze w Milanowie polskie owczarki nizinne.
Pierwszym psem znanym z nazwy rodowodowej był urodzony ok. 1935 r. rudy CHANG the Dog’s Toiel Shop, którego miała mieszkająca w Katowicach Walentyna Gieszyńska. Pani dyrektorowa gustowała w tym specyficznym charakterze rasy i preferowała rude samce.
Na pokazie psów w Toruniu w 1936 r. był też Lon Chai PEKING będący własnością A. Fibigera. Urodzony ok. 1936 r. rudy pies PRINZ CHOW był własnością Krystyny Rothertowej, a później Felicji Szczerowej – obu pań z Warszawy.
Pismo Związku Opieki nad Zwierzętami pt. „Nasi przyjaciele”, wychodzące w Krakowie, opublikowało dwukrotnie zdjęcia chow-chow w latach 1937 i 1939.

Krystyna Rothertowa z PRINZ CHOW’EM podczas pokazu w warszawskim SIM-ie, „AS”, lata 30. XX w.

Powojenna historia rasy została przeze mnie szczegółowo opisana i jest znana miłośnikom rasy. Apogeum popularności psy te osiągnęły w Polsce w latach 80. i 90. Wówczas kilkadziesiąt chowów zgłoszonych na jedną psią wystawę nie należało do rzadkości. Nieżyjącymi już wielkimi znawcami i pasjonatami rasy byli: Marian i Krystyna Szymanderowie, Zygmunt Jakubowski i Paweł Szemraj.

Inter Champion, Ch.PL.CZ.SK. KAREN Nan Czang, wł. Gabriela Łakomik-Kaszuba

Czy wiesz, że…
Pierwsza w Polsce monograficzna wystawa chow-chow odbyła się w Warszawie w 1956 r., w sali na Nowym Świecie 35. Podczas tej imprezy miała swoją premierę pierwsza polska monografia rasy „Chow Chow pochodzenie, wzorzec, charakter i pielęgnacja” autorstwa Zygmunta Jakubowskiego. Triumfował BERLI, piękny, czarny pies Izabelli i Eugeniusza Podolskich, syn wspaniałej pary WU PIH of Kin Shan i MELODY. Było też licznie reprezentowane jego rodzeństwo, była PAN DA du Milano wraz z potomstwem oraz wiele znanych i pochodzących z dobrych gniazd chowów.
Na mocy uchwały Zarządu Głównego ZKwP z 19 lutego 1987 r. powstał Klub Chow Chowa, Szpiców i Dalmatyńczyka. Przewodniczącym został międzynarodowy sędzia kynologiczny Marian Szymandera z Poznania.
Rok 1990 przyniósł długo oczekiwaną I Klubową Wystawę Szpiców i Chow-Chow. Została ona zorganizowana z rozmachem przez Mariana Szymanderę w Poznaniu. Zwycięzcą Rasy i najpiękniejszym psem wystawy został czarny pies CERBER Ann Czu, własność Teresy Haidar.
Pierwszą Inter Championką w historii rasy w Polsce była ruda suka KAREN Nan Czang, zdobywczyni 86 wniosków na championa czterech krajów, własność autorki.
W 2017 roku, już po raz ósmy, ukazała się ogólnoświatowa publikacja „The World of Chow’s”, w której polskie chowy zajmują zaszczytne miejsce. Korespondentem z naszego kraju od początku istnienia publikacji jest wielka pasjonatka rasy Grażyna Kowalska-Jarosz.
Krople krwi chow-chow płyną w Shar Pei’ach, eurasierach i amerykańskich akitach, dlatego występują u tych ras całkowicie lub częściowo fioletowe bądź niebieskie języki i niezbyt głębokie kątowanie kończyn tylnych.
Chowy zajmowały szczególne miejsce u boku wielkich i znanych ludzi, m.in. królowej Wiktorii, wybitnego psychiatry i psychoanalityka Zygmunta Freuda, etologa i noblisty Konrada Lorenza, prezydenta USA Calvina Coolidga, dramaturga George’a Bernarda Shawa…

Jeśli chcesz przeczytać cały artykuł zamów magazyn tu…

Podziel się:

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *