Natura czy wychowanie?

Mirosław Redlicki

międzynarodowy sędzia kynologiczny FCI

Fot: www.shutterstock.com

Psy są gatunkiem wyjątkowym do badań nad genetyką zachowania, bo jeszcze do niedawna selekcja w obrębie gatunku zmierzała wyłącznie do wytworzenia rozmaitych typów użytkowych o różnych, przydatnych w konkretnej pracy cechach charakteru. Skutkiem tej selekcji i ustanowienia w końcu XIX wieku przez ustalenie wzorców ras i ksiąg rodowodowych nieprzekraczalnych barier międzyrasowych powstały dzisiejsze rasy.

Natura czy wychowanie?

„Natura czy wychowanie?” – innymi słowy, czy zachowanie, temperament i psychika są uwarunkowane genetycznie, czy też kształtują się pod wpływem środowiska? Pytanie to od dawna nurtowało filozofów, a odpowiedź na nie ma ogromne znaczenie dla psychologii i pedagogiki. Także dla właścicieli psów, choć w naszym przypadku nie jest to, na szczęście, fundamentalna kwestia światopoglądowa… W przypadku naszych podopiecznych fakt genetycznego uwarunkowania cech charakteru jest dość oczywisty – gdyby cechy te nie były przynajmniej częściowo odziedziczalne i, co się z tym wiąże, poddające się selekcji, nie byłoby możliwe powstanie rozmaitych typów użytkowych i ras psów ewidentnie różniących się między sobą temperamentem i predyspozycjami do rozmaitych rodzajów pracy. Na potrzeby kynologów pytanie należy więc zmodyfikować – nie „czy?”, tylko „w jakim stopniu?”, no i  warto jeszcze zapytać „jak?”.

Pies – gatunek wyjątkowy

Psy są gatunkiem wyjątkowym do badań nad genetyką zachowania, bo jeszcze do niedawna selekcja w obrębie gatunku zmierzała wyłącznie do wytworzenia rozmaitych typów użytkowych o różnych, przydatnych w konkretnej pracy cechach charakteru. Skutkiem tej selekcji i ustanowienia w końcu XIX wieku przez ustalenie wzorców ras i ksiąg rodowodowych nieprzekraczalnych barier międzyrasowych powstały dzisiejsze rasy, różniące się nie tylko wyglądem, lecz także temperamentem, aktywnością, poziomem agresji, instynktem terytorialnym czy nasileniem zachowań drapieżniczych i łowieckich. 

Klasyczne badania z lat pięćdziesiątych i sześćdziesiątych zeszłego wieku odnosiły się do najbardziej oczywistych cech psychicznych psa, a dokładniej rzecz ujmując – zaburzeń psiego charakteru, przede wszystkim lękliwości. Pewien stopień lękliwości, a właściwie nieufności, jest charakterystyczny dla wilka i psowatych, u których reakcja ucieczki przeważa zwykle nad gotowością do obrony i walki. U psów, które nie przeszły etapów normalnej socjalizacji, ta nieufność będzie występować zawsze. Jednak patologiczną lękliwość obserwuje się też u osobników wychowanych prawidłowo. 

Bohaterkami takich pionierskich badań były dwie suki – basetka Paula i pointerka Annie, obie nienormalnie lękliwe; pewnie z tego powodu trafiły do kennelu Uniwersytetu Bar Harbor w Maine. Tam kojarzone były kilkakrotnie z psami różnych ras; Paula dała 59 szczeniąt, z których aż 43 cechowało się nienormalną lękliwością, której nie dało się zmodyfikować ani przez wczesne odsadzenie od matki, ani przez socjalizację, ani przez szkolenie. Podobnie Annie, która odznaczała się także wybitną stójką, cechą u pointera jakże pożądaną – przekazywała ją potomstwu razem z lękliwością. W przypadku tych suk można było wręcz przyjąć, że lękliwość jest cechą jakościową, dziedziczącą się tak, jak umaszczenie czy rodzaj włosa, być może tylko z niewielkimi odchyleniami spowodowanymi na przykład niepełną penetracją odpowiedzialnego za ten stan genu. 

Wydawało się, że równie prosto przedstawiać się może kwestia dziedziczenia agresji. Wskazywały na to zarówno obserwacje „syndromu szaleństwa cockerów”, jak i badania nad agresją u berneńskich psów pasterskich. „Syndrom szaleństwa cockerów”, opisany u tej rasy przez Rodgera Mugforda, to niespodziewane, niczym niesprowokowane napady agresji, której ofiarami stają się najczęściej domownicy. Z obserwacji wynikało, że występuje wyraźnie rodzinnie, u psów jednomaścistych i jest przekazywany potomstwu – aż kusiło, żeby przypisać mu prosty, mendlowski sposób dziedziczenia i jeszcze genetyczne sprzężenie z maścią. Dalsze badania wykazały jednak, że sprawa nie przedstawia się tak prosto… Podobne zaburzenia zachowania opisano bowiem u springer spanieli (i to nie jednomaścistych), retrieverów i innych ras, już całkiem „z innej bajki”, na przykład dobermanów, bull terierów i bernardynów. Trzeba więc było pożegnać się z prostą koncepcją dziedziczenia, a nawet i samym pojęciem „szaleństwa cockerów”, bo najpewniej chodzi tu o różnego rodzaju zaburzenia wcześniej podciągane pod wspólną definicję. Niemniej jednak genetyczne uwarunkowanie wydaje się być bezsporne – u cockerów winą za ich rozprzestrzenienie w populacji obarcza się słynnego angielskiego championa z końca lat pięćdziesiątych; podobnie w populacji springer spanieli w USA w rodowodach psów, u których występuje „szaleństwo”, pośród przodków znajduje się zawsze (niekiedy kilkakrotnie) pewnego popularnego zwycięzcę wielu wystaw.

Kojarząc między sobą skłonne do agresji berneńskie psy pasterskie, van der Velden i współpracownicy (1976) uzyskiwali w kolejnych pokoloniach coraz więcej i coraz bardziej agresywnych osobników, przy czym sposób odchowania i wychowania nie miały istotnego znaczenia. W tym przypadku nie mamy raczej do czynienia z prostym dziedziczeniem mendlowskim, ale z sumowaniem się efektów działania pomniejszych genów addytywnych. 

Zapoczątkowanych w latach sześćdziesiątych i siedemdziesiątych badań, dla których celowo rozmnażano psy o wyraźnych zaburzeniach charakteru, nie dało się prowadzić długo, bowiem powstawał przy nich niemały problem – co zrobić z takimi zaburzonymi, nikomu niepotrzebnymi psami? Nie wnikajmy lepiej w to, jak go rozwiązywano, ale dzisiaj tego rodzaju badania nie są już możliwe zarówno ze względów ekonomiczno-organizacyjnych (jaki uniwersytet będzie chciał utrzymywać duży kennel?), jak i dlatego, że zgody na ich prowadzenie nie da żadna Komisja Etyczna.

Nie tak prosto

Dzisiejsze badania nad dziedziczeniem cech charakteru polegają przede wszystkim na ocenianiu korelacji i szacowaniu odziedziczalności. I to właśnie pojęcie trzeba bliżej objaśnić. Odziedziczalność danej cechy to ta część jej zmienności, która jest uwarunkowana genetycznie. Odziedziczalność dotyczy cech ilościowych, kształtowanych przez genotyp, środowisko i oddziaływania między nimi. Cechy te są zmienne, i przyjmują wartości od zera do jeden (albo, jak kto woli, do 100%), a w populacji niepoddawanej selekcji rozkład zmienności takiej cechy jest zbliżony do rozkładu normalnego. Są poligeniczne, to znaczy uwarunkowane przez duże zespoły genów o działaniu przede wszystkim addytywnym (sumującym się). Odziedziczalność danej cechy nie jest jednakowa dla całego gatunku czy rasy, odnosi się jedynie do określonej, badanej populacji. Uzyskanych w konkretnych badaniach wyników nie można więc automatycznie przenosić z jednej populacji na inną, bo w rzeczywistości różnice w wartościach odziedziczalności mogą być spore, w zależności od zróżnicowania genetycznego danych populacji i prowadzonej w nich selekcji. Niestety, szacowanie korelacji i odziedziczalności wymaga zastosowania skomplikowanego aparatu matematycznego i zaawansowanych metod statystycznych, przez co publikowane dzisiaj prace stają się dość trudne do zrozumienia dla tak zwanego „przeciętnego człowieka”. Trzeba też zauważyć, że szacowanie odziedziczalności ma niemal zawsze pewien słaby punkt – na ogół jest dokonywane dla populacji psów utrzymywanych w różnych warunkach, a wtedy zmienność środowiskowa zafałszowuje obraz. Inna trudność to odpowiednie skonstruowanie testów oceniających badane cechy psychiczne – ważne jest w tym przypadku, aby obserwowane zachowanie dawało się „rozłożyć” na pojedyncze i mierzalne reakcje składowe. Czasem ten miernik zachowania może być bardzo prosty – ustalono na przykład, że dobrym wskaźnikiem przydatności ośmiotygodniowych szczeniąt do szkolenia jest test podnoszenia, sprawdzający chęć i szybkość znalezienia i podniesienia rzuconej piłki. Najwcześniejsze badania nad odziedziczalnością cech charakteru były prowadzone w ośrodkach szkolących psy przewodniki niewidomych. Cechą, która najczęściej powoduje odrzucenie kandydata na przewodnika jest lękliwość – u labradorów szkolonych w Australii jej odziedziczalność była szacowana na 0.4–0.5, a nerwowości na 0.58, a więc dość wysoko. Jeśli chodzi o inne cechy użytkowe, to w starych badaniach niemieckich odziedziczalność sprawności węchowej u wyżłów oceniono na 0.39, a zdolności tropienia na 0.46 (Willis, 1992).

Komentarz BeBobi

Mata samochodowa DOPPIA (podwójna – 2 w 1) to nowość marki BeBobi. Mata dedykowana dla najmniejszych ras psów oraz kotów (max. 6-7 kg). Nieszablonowa koncepcja, połączenie funkcji i nowoczesny designe to jej główne zalety. Komfortowa mata na przednie siedzenie oraz stylowy plecak jednocześnie, w którym bezpiecznie przeniesiemy naszego pupila – wystarczy w prosty sposób złożyć i spiąć matę zmieniając jej kształt i charakter. Komfort pupila zapewnia miękki, wymienny materacyk wewnątrz, a po złożeniu przewiewna siateczka z boku oraz od góry plecaka.

www.bebobi.eu

Od tego czasu prac, w których jest szacowana odziedziczalność poszczególnych cech charakteru, głównie tych, które są istotne dla wyszkolenia psa, ukazało się mnóstwo. Uzyskiwane wyniki są bardzo różne (z powodów, jakie podałem wyżej), niemniej jednak wszystkie wskazują na mniejszy lub większy, ale niewątpliwy udział zmienności genetycznej w obserwowanej całkowitej zmienności badanych cech. Odziedziczalność cech charakteru nie należy do szczególnie wysokich, rzadko przekracza 30% (0.3), a już zupełnie wyjątkowo sięga 50% (0.5).

Nawet taka cecha, jak chęć nawiązania kontaktu z człowiekiem, oceniana dwoma parametrami – wodzeniem oczami i poszukiwaniem fizycznego kontaktu – okazuje się być odziedziczalna, a odpowiednie współczynniki wynosiły u badanych beagle 0.32 i 0.23 (Persson i wsp. 2015). Te obliczenia są dość miarodajne, bo dokonane dla populacji laboratoryjnej, utrzymywanej w jednakowych, wystandaryzowanych warunkach.

Wiele cech, zarówno jakościowych, jak i ilościowych, jest ze sobą skorelowanych, a stopień skorelowania zależy od tego, jak zlokalizowane są warunkujące je geny. Korelacje dodatnie występują między cechami warunkowanymi przez geny zlokalizowane na jednym chromosomie, a im bliżej względem siebie się one znajdują, tym wyraźniejsza jest korelacja. Korelacje mogą występować też między cechami warunkowanymi przez geny z różnych chromosomów, których fragmenty „poprzestawiają się” podczas podziału mejotycznego.

 

 

Podziel się:

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *