Wieczne życie w ciekłym azocie

Rozmowa z lekarzem medycyny weterynaryjnej Robertem Marczakiem,
absolwentem Wydziału Medycyny Weterynaryjnej Szkoły Głównej Gospodarstwa Wiejskiego w Warszawie.

Robert Marczak prowadzi praktykę lekarską od 1998 roku. W 2001 roku pod okiem profesora Carrola Platza z ICSB otworzył pierwszy w Polsce bank psiego nasienia. Jest pionierem w dziedzinie mrożenia i inseminacji mrożonym nasieniem w skali Polski. W 2003 roku stworzył także Weterynaryjny Bank Krwi. Jest pasjonatem swojej pracy, ceni sobie nowe drogi i wyzwania w weterynarii. Z wielkim zapałem pogłębia swoją wiedzę, uczestnicząc w sympozjach branżowych na całym świecie, prowadzi wykłady dla lekarzy i studentów, a także publikuje w specjalistycznych czasopismach. Jest miłośnikiem psów, nieustannie niesie pomoc potrzebującym czworonogom.

Agnieszka Kłusek: Usługa mrożenia i przechowywania nasienia zyskuje coraz bardziej na popularności i zwiększa się świadomość hodowców co do jej zalet. Panie doktorze, wymieńmy kilka z nich. Po co mrozimy nasienie naszych psów?
Robert Marczak: Na początku myślałem, że to fajnie mieć możliwość zachowania cząstki swojego przyjaciela i obudzić ją po latach. Po latach doszukiwać się podobieństw w wyglądzie i zachowaniu potomstwa przyjaciela sprzed lat. I tak rzeczywiście jest. Z czasem życie dopisało wiele zastosowań mniej emocjonalnych, a bardziej praktycznych dla hodowców. Jedną z nich jest swoista polisa ubezpieczeniowo-inwestycyjna w pracy hodowcy. W przypadku nagłej straty reproduktora jest to jedyna droga do uzyskania po nim potomstwa. Poza tym istotna jest możliwość przesyłania mrożonego nasienia na wielkie odległości. Warto dodać, że jakość nasienia zamrożonego i przechowywanego w ciekłym azocie nie zmienia się i jest taka sama nawet po wielu latach.
Agnieszka Kłusek: Pierwszy skuteczny zabieg inseminacji nasieniem mrożonym u psa został przeprowadzony w 1969 roku w USA, a jak datujemy pierwszy wykonany w Polsce?
Robert Marczak: W moim przypadku (nie zapominajmy o ośrodku uniwersyteckim we Wrocławiu) był to 2002 rok. Rok po rozpoczęciu działalności banku urodziły się rottweilery, jeśli dobrze pamiętam pięć szczeniąt. Nasienie pochodziło od psa LARS z rosyjskiej hodowli, który przebywał czasowo w Polsce.
Agnieszka Kłusek: Ile wykonał Pan inseminacji z użyciem mrożonego nasienia od tego czasu?
Robert Marczak: Na początku było to kilka zabiegów w roku. Teraz wykonuję kilka zabiegów inseminacji w tygodniu. Myślę, że do dziś było ich łącznie kilka tysięcy.
Agnieszka Kłusek: Na czym w zasadzie polega proces pobrania i zamrożenia nasienia od strony technicznej? Ile dawek nasienia może uzyskać właściciel psa i jak długo może je w banku przechowywać?
Robert Marczak: Nasienie pobieram najczęściej w obecności suki w cieczce, wszystkie trzy frakcje do probówki połączonej z woreczkiem polietylenowym przez masturbację. Cały ejakulat jest oceniany pod względem ilościowym i jakościowym pod mikroskopem. Ocenia się liczbę plemników, ich jakość i szybkość poruszania się. Następnie do plemników dodaje się płyn konserwujący i potem mrozi. Na koniec rozmraża się bardzo małą część nasienia do oceny żywotności. Ja przechowuję nasienie w probówkach zanurzonych w ciekłym azocie. Tak przechowywane nasienie nie traci na wartości przez dziesiątki lat.
Agnieszka Kłusek: W jakim wieku psa najlepiej pobrać jego nasienie? Jak spada jego jakość z wiekiem?
Robert Marczak: Najlepiej zaraz po osiągnięciu dojrzałości płciowej. Jakość nasienia spada z wiekiem cały czas, ale szybkość tego spadku jest osobnicza. Niezbyt często, jednak zdarza się, że psy w wieku 7–8 lat mają takiej samej jakości nasienie jak za młodu. Ale to wyjątki. Coraz częściej hodowcy mrożą nasienie psa jeszcze przed uzyskaniem uprawnień hodowlanych i jeszcze przed wykonaniem różnych badań, np. w kierunku dysplazji oraz innych genetycznych badań, gdyż jakość nasienia jest wówczas najlepsza i w razie nieszczęśliwego wypadku nie tracą psa jako reproduktora.
Agnieszka Kłusek: Do zapłodnienia suki mrożonym nasieniem może dojść w drodze inseminacji norweskiej, laparoskopowo lub chirurgicznie. Uważa się, że ta ostatnia metoda jest najbardziej skuteczna. Jakie są zalety i wady wszystkich trzech?
Robert Marczak: Inseminacja kateterem norweskim jest bezinwazyjna, trudna technicznie, ale bardzo skuteczna. Ostatnio po jej zastosowaniu na Słowacji urodziło się 12 rhodesianów. Zwykle są to liczne mioty. Suka jednak nie może być otyła. Z powodzeniem wykonuje się taką inseminację nawet u suk dużych ras, np. bullmastiff. Inseminacja laparoskopowa to również metoda bezinwazyjna. Za pomocą skomplikowanego sprzętu wprowadza się cewnik do szyjki macicy pod kontrolą wzroku. Dzięki zastosowaniu mikrokamery mamy obraz na ekranie. Natomiast metoda chirurgiczna to operacja w pełnej narkozie. Daje pewność, że nasienie w największej ilości zostanie w macicy. Można wykonać ją tylko raz w czasie cieczki.
Wszystkie te metody łączy jedno – plemniki są podawane bezpośrednio do macicy. Z moich obserwacji wynika, że metody kateterem norweskim i chirurgiczna mają taką samą skuteczność. Co do metody laparoskopowej nie mam danych, ponieważ nie wykonuję inseminacji tą metodą.
Agnieszka Kłusek: Czym różni się postępowanie w przypadku mrożonego i schłodzonego nasienia? Od czego zależy ich skuteczność? Kiedy wykorzystujemy schłodzone, a kiedy mrożone?

Jeśli chcesz przeczytać cały artykuł zamów magazyn tu…

Podziel się:

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *