Relacja z Klubowej Wystawy Owczarków Szkockich Collie w Wielkiej Brytanii 

W tym roku trofeum dla najlepszej młodzieżowej suki jedzie do Polski!

10 marca 2018 r. w Coventry odbyła się wystawa organizowana przez British Collie Club. Jest to jedna z ważniejszych dla hodowców imprez z prawem do przyznawania wniosków na tytuł Championa (Challenge Certificate). Wydarzenie to przyciąga miłośników rasy także spoza Wysp, wystawców oraz obserwatorów z wielu krajów. Zgłoszono w sumie 166 owczarków szkockich, długowłosych (118) i krótkowłosych (48).

Tradycyjnie na wystawach klubowych sędziami są doświadczeni hodowcy. Tak było i w tym przypadku. Owczarki szkockie długowłose były sędziowane przez Panie: Birgit Hayward z hodowli Foxearth (suki) oraz Jean Morgan z hodowli Tafton (psy), krótkowłose sędziował Pan John Geddes z hodowli Ingledene, natomiast rozstrzygnięcie finałowych konkurencji (BOB długowłosych i Best In Show) przypadło Panu Duna Jonesowi (hodowla Erjon).

Wystawy klubowe w Wielkiej Brytanii rządzą się oczywiście swoimi prawami. Dla tych, którzy nie orientują się, jak wyglądają sprawy kynologiczne w Wielkiej Brytanii, trzeba na początku wyjaśnić, że tam wystawy to wybór, nie obowiązek. Podczas gdy w Polsce wystawy są konieczne do uzyskania uprawnień hodowlanych, w Anglii nie ma takich wymogów. Każdy pies posiadający honorowany przez KC rodowód może być rozmnażany. Pies hodowlany nie musi być wystawowym, a bywa nawet, że rodzicami wybitnych egzemplarzy są psy, które nigdy nie stanęły na ringu. Tak więc wystawiają tylko ci, którzy chcą i uważają, że ich pies jest tego wart. Prawdopodobnie dlatego poziom jest dosyć wysoki. Uzyskać wniosek na Championa jest trudno, ponieważ przyznaje się tylko jeden na płeć, a do porównania o C.C. wychodzą zwycięzcy z wszystkich klas (tutaj jedenastu), w tym także szczeniąt.

Wystawa odbywała się w kameralnej atmosferze, z typowym dla Anglii spokojem. Nauczona doświadczeniami z innych wystaw wszędzie pędziłam, chociaż nie było takiej potrzeby. Gotowa wcześniej oczywiście podbiegłam pod ring, pies się otrzepał – patrzy na mnie, jakby chciał powiedzieć: Jestem gotowy. Dobrze wyglądam?. I w tej chwili słyszę gospodarza ringu: Po tej klasie robimy przerwę na herbatkę. No i po co tak biegliśmy?

W przerwie odbyła się parada Championów oraz ogłoszenie zwycięzców Trofeum Ladypark (memoriał Phyllis Grey, która miała niepodważalny wpływ na rasę) dla najlepszych szczeniąt w rankingu.

Sędziowanie odbywało się jednocześnie na trzech średniej wielkości ringach. Dźwięki w sali dawały pogłos, a jednak większości psów wcale to nie przeszkadzało. Każdemu w ringu poświęcano dużo czasu, mimo że tutaj nie opisuje się psów (a przynajmniej nie podczas oceny – tzw. krytyki są sporządzane na podstawie notatek, ale ostatecznie po zakończeniu sędziowania, i tylko dla tych na podium). Skrupulatność w ocenie oraz podejście sędziów do zadania były godne pochwały – sprawdzano nawet ogonki, krąg po kręgu, a każdy pies dostał szansę, by się pokazać.

BRAVA Actis Poland tego dnia zajęła pierwsze miejsce w klasie junior (pokonując osiem pozostałych konkurentek). Po tygodniu angielskiej diety sunia chodziła już na dwóch łapakach, żeby tylko dostać kawałeczek myśliwskiej kiełbaski (którą schowałam specjalnie na tę okazję, mimo że wszyscy mieliśmy na nią chrapkę ϑ). Zaprezentowała się wspaniale i jestem z niej dumna, tym bardziej że jest naszym czwartym pokoleniem.

Podczas gdy u nas wygraną są plastikowe puchary i medale, które później zbierają kurz, na BCC zdobywa się prawdziwie srebrne trofea! Tak, naprawdę srebrne. Taka zdobycz należy do zwycięzcy przez rok i musi zostać zwrócona do następnej wystawy klubowej. Jest to całkiem dobrą motywacją, by przyjechać w przyszłym roku i obronić tytuł. Nie miałam pojęcia o tej tradycji, tym bardziej było to dla mnie miłym zaskoczeniem, gdy wygraliśmy. Teraz jedno z takich trofeów należy do polskiego hodowcy – pierwszy raz w historii! A przynajmniej symbolicznie, ponieważ ostatecznie uznaliśmy, że będzie lepiej, gdy zostanie na miejscu, ale będziemy je nosić w sercu, z dumą i radością.

Prezentowane psy przedstawiały różne linie/typy. Miłośnicy klasycznych collie także mogli nacieszyć oczy. Spora część zgłoszonych psów to importy z różnych krajów: Belgii, Ukrainy, Węgier, Włoch. Największą grupę stanowiły jednak te sprowadzane z rosyjskiej hodowli Monsoloana. Cała Europa docenia piękno marmurków z Syberii (w odcieniach zimnych jak kraj ich pochodzenia), ale czas pokaże, czy tę jakość sierści i umaszczenia uda się utrzymać i przekazać dalszym pokoleniom w innych warunkach klimatycznych i przy innych wymogach hodowlanych. Czy być może sukces pozostanie największym sekretem hodowcy…

Czołowymi reproduktorami reprezentowanymi na wystawie przez liczne potomstwo były: najlepszy tego dnia pies (C.C.), res.BOB i res.BIS: Ch. Jopium STOLE MY HEART at Linhwell (res. C.C. na Crufts), Ch. Beldones BLACK ILLUSION oraz Ch. Chelborn KISS’ N ‘TELL.

Res. CC otrzymał Monsolana BOUNTY TASTE for Aaronwell (zwycięzca klasy Post Graduate na Crufts).

Podziel się:

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *