SYNDROM BOAS – Ciemne chmury nad psami krótkoczaszkowymi

Fot. www.shutterstock.com

Autor tech. wet. Ewelina Stanclik

Gabinet Weterynaryjny Med Wet

https://pl-pl.facebook.com/technikweterynariipraktyk

,,Rosnące zainteresowanie rasą oraz duża liczba miotów pociągają za sobą ryzyko w postaci pogłębiających się problemów zdrowotnych. Tak też stało się z psami ras brachycefalicznych. Przypomnijmy, że do grupy psów krótkoczaszkowych zaliczamy między innymi takie rasy, jak: mops, buldog francuski, buldog angielski, boston terier, shih tzu, pekińczyk, chin japoński.”

Natura ma to do siebie, że sama najlepiej wie, do czego dąży. Natomiast człowiek lubi troszkę zamieszać mądrej Matce Naturze, a jego ingerencje nie zawsze wychodzą na plus. Podobna sytuacja ma miejsce w wypadku wielu psów rasowych. Nie jest tajemnicą, że zwierzęta rasowe są obciążone coraz dłuższą listą chorób, które nękają poszczególne rasy  bądź grupy psów. Z biegiem czasu widzimy, które rasy są najbardziej obciążone zdrowotnie. Wydaje się, że stajemy w obliczu nadciągającej fali chorób dotykających grupy psów brachycefalicznych. Jest to spowodowane modą na posiadanie psa z tej grupy. W ostatnich latach rasy krótkopyskie cieszą się dużym zainteresowaniem ze strony przyszłych opiekunów, istnieje zatem rosnące zapotrzebowanie na szczenięta zwłaszcza takich ras, jak buldog francuski czy mops.

Nieszczęśliwie dla przedstawicieli wspomnianych ras moda, którą zaczęły się cieszyć, nie przynosi nic dobrego dla ich zdrowia. Jak to zwykle w środowisku się dzieje, rosnące zainteresowanie rasą oraz duża liczba miotów pociągają za sobą ryzyko w postaci pogłębiających się problemów zdrowotnych. Tak też stało się z psami ras brachycefalicznych. Przypomnijmy, że do grupy psów krótkoczaszkowych zaliczamy między innymi takie rasy, jak: mops, buldog francuski, buldog angielski, Boston terier, shih tzu, pekińczyk, chin japoński. Stopniowo zaczął się u nich rozwijać zespół problemów związanych z układem górnych dróg oddechowych, który uniemożliwia komfortowe funkcjonowanie, co więcej, z biegiem czasu doprowadza do powikłań sięgających pozostałych układów organizmu. Mowa tutaj o syndromie psów krótkoczaszkowych (BOAS – Brachycephalic Obstructive Airway Syndrome).

Co ciekawe, z  doświadczenia autorki można przytoczyć informację, że psy, u których zdiagnozowano BOAS, nie należały tylko do ras brachycefalicznych, ale były to także przypadki wśród ras: chihuahua, lhasa apso, cavalier king charles spaniel, king charles spaniel. Naukowcy alarmują, że niebawem problem zacznie dotykać także berneńskie psy pasterskie w związku ze skracającą się kufą!

Występowaniu BOAS towarzyszy wiele symptomów. Objawy te są dalece nienaturalne dla zdrowego psa, choć wobec tej grupy psów mówi się, że to ich cecha rasowa. A wymienia się między innymi: chrapanie, charczenie, krztuszenie się, duszenie, pieniste wymioty, ulewanie wody po piciu, bezdech nocny, wymioty z treścią, aerofagię, język wypadający z pyska. Tymczasem żaden zdrowy pies z pozostałych grup nie wykazuje takich objawów w normalnym funkcjonowaniu, a jednak w społeczeństwie krąży bardzo niebezpieczny mit (z którym nota bene ciężko walczyć), jakoby wspomniane wyżej dolegliwości były zupełnie normalnym zjawiskiem i cechą psów krótkoczaszkowych. Otóż zdecydowanie i wyraźnie trzeba podkreślić, że są to objawy patologiczne i z całą pewnością, nie można mówić, że są cechą rasową, a już tym bardziej zjawiskiem naturalnym. Wszystko to składa się na BOAS, który jest zagrożeniem dla ras krótkoczaszkowych i koniecznie należy go leczyć.

Psy z grupy ras brachycefalicznych są szczególnie narażone na wystąpienie udaru cieplnego (fot. Ewelina Stanclik)

Majowy ciepły dzień – młody buldog trafił do lekarza weterynarii z powodu przegrzania (fot. Ewelina Stanclik)

Cały kłopot tkwi w tym, że zespół chorobowy rozwija się bardzo powoli, a objawy narastają stopniowo. Bardzo często towarzyszą psom już od szczenięcia, zapewne stąd się bierze przekonanie, że to cecha rasowa. Przyszli opiekunowie, biorąc swoje szczenię, spotykają się już na samym początku  z chrapaniem czy różnego rodzaju bulgotaniem – często nie wiedzą, że nie jest to naturalne. Podczas gdy wcale tak być nie musi, a zależy głównie od świadomości społeczeństwa – hodowców, miłośników rasy, właścicieli. Oczywiście buldog nigdy nie będzie oddychał oraz funkcjonował tak jak pies z długą kufą, jednakże można zrobić krok w stronę lepszego życia dla przedstawicieli tych ras.

Wybór zdrowych osobników i zwierząt hodowlanych to podstawa. Mając na myśli zdrowe osobniki, uściślijmy, że chodzi o przedstawicieli ras, którzy naturalnie posiadają szerokie nozdrza (nie same skrzydełka nosa, ale szerokie światło jamy nosowej), dzięki czemu choroba się nie rozwinie. Otóż źródło syndromu BOAS tkwi w wąskim nosie, od niego zaczyna się cała lista problemów.

Należy jednoznacznie podkreślić, że psy o normalnej budowie głowy i dłuższej kufie nigdy nie będą miały problemu z BOAS. Ten problem nigdy nie wystąpi też u psa z szerokimi otworami nosowymi. Natomiast psy krótkoczaszkowe na samym wstępie mają problem z krótszym nosem, a do tego dochodzą takie elementy, jak wąskie skrzydełka nosowe (zwężone światło jamy nosowej) oraz na przykład wydatna fałda nosowa i deficyt oddechowy zostaje pogłębiony.  Wąskie nozdrza sprawiają, że normalny przepływ powietrza jest niemożliwy, w związku z czym notoryczna duszność wdechowa doprowadza do wydłużenia podniebienia miękkiego, powstaje permanentny stan zapalny, w wyniku którego występują objawy związane z nawracającymi stanami zapalnymi gardła, migdałków i krtani. Kolejno dochodzą wynicowane kieszonki krtaniowe i polipy zapalne. Całości zwykle towarzyszy infekcja bakteryjna krtani, którą ciężko się leczy i która lubi nawracać, dopóki nie usuniemy przyczyny choroby. Co więcej, wbrew pozorom choroba rozwija się w takim tempie, że u kilkulatków pojawiają się już silne jej symptomy – narastająca duszność, nietolerancja wysokich temperatur, nietolerancja wysiłkowa, ulewanie. Obecnie z przykrością trzeba przyznać, że coraz młodsze psy potrzebują pomocy lekarskiej, aby mogły normalnie żyć i komfortowo oddychać, zanim dojdzie do powikłań bądź zagrożenia życia.

W kwestii walki z chorobą mamy jedynie dwa wyjścia, które przynoszą skuteczną pomoc. Pierwsze leży u podstaw i jest zależne od hodowców, a zakłada profilaktykę i prawidłowy dobór par hodowlanych oraz stanowcze eliminowanie z linii hodowlanych psów z wąskimi nozdrzami. Potrzebna jest też zmiana myślenia społeczeństwa, czyli przestawienie się na inny wygląd buldoga niż obecnie preferowany (mocno cofnięta kufa, wydatne fałdy nad nosem, wąski nos, tendencja do „skracania” psa). Wszystko to powoli daje efekt deformacji na różnych odcinkach, a największe problemy to drogi oddechowe oraz kręgosłup (kręgi niepełne, deformacje kręgów). Tym oto sposobem dwa najważniejsze centra dowodzenia (układ oddechowy oraz układ nerwowy)  nie funkcjonują tak, jak powinny, przez co albo jest problem na linii ciągłego dyskomfortu oddechowego, albo zaczynają się objawy ze strony układu nerwowego. Zarówno jedno, jak i drugie ostatecznie staje się zagrożeniem dla zdrowia i życia. Jeszcze gorzej jest wówczas, kiedy mamy wiele wad u jednego psa.

 

Jeśli chcesz przeczytać cały artykuł zamów magazyn tu…

Podziel się:

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *